Dogadując się ze sobą, dogadasz się ze światem

Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji”. Jiddu Krishnamurti

 
Jako ludzie, a w zasadzie nasze mózgi,  stale oceniamy. Dzięki temu jesteśmy w stanie po prostu przeżyć i jest w tym pewien logiczny sens. Dzięki wartościowaniu potrafimy odnaleźć się w konkretnej sytuacji, zachować dystans, czy postawić przed innymi „emocjonalny płot” którego przekroczenie, powoduje w nas dyskomfort. Wszystko to po to, jak nam się często wydaje, aby chronić siebie. Nie zawsze jednak ma to sens i nie zawsze chodzi o granicę, a bardziej o dumę, czy zranione EGO, które po prostu chce wygrywać.

Konflikt, czyli kto za to odpowiada?

Weźmy pod uwagę co się dzieje, kiedy pojawia się sytuacja konfliktowa, w której jako bohaterowie bierzemy udział. Bardzo często oceniamy postawę innych, jako tę niewłaściwą, tylko dlatego, że wydaje nam się, iż my sami zrobilibyśmy inaczej będą na czyimś miejscu. Oceniamy zachowanie tego drugiego jako te złe i za wszelką cenę chcemy zmienić… postawę właśnie tej osoby którą osądzamy według własnych poglądów. W takiej sytuacji dość oczywistym jest, że jeżeli dwie osoby widzą problem w „złym” zachowaniu po tej drugiej stronie, problem który zaistniał, zapewne będzie narastał. Nie da się usłyszeć poglądów, ani zrozumieć argumentów stojącego naprzeciw nas człowieka, kiedy całą winą za dany problem, obarczymy niewłaściwą według naszej oceny, postawę drugiej strony. Staramy się za wszelką cenę udowodnić, często siłą, tonem głosu, straszeniem czy logicznymi (dla nas) argumentami, że to ja mam rację…a ty się mylisz… Czy taka postawa pomoże rozwiązać konflikt?
 

Jesteśmy inni, choć tacy sami…

Mimo, że  wiele wątków jako ludzie mamy wspólnych, z niektórymi tematami nie jest nam po drodze. Świadomość, że każdy z nas jest inny, jest oczywista i dla wielu z nas zrozumiała, problem w tym, że naszą odmienność tak trudno zaakceptować… bo moje „ja” jest ważniejsze od innego „ja”.
Nasze spojrzenie na życie, na cały świat nie jest jedynym właściwym poglądem i choć to wiemy, to dość często w sytuacji osłabienia psychicznego czy przeciążenia fizycznego, kreujemy nieprzychylne opinie, oskarżamy jak sędzia w sądzie, myśląc, że mamy do tego prawo i stoimy ponad innymi. Działamy według utartego schematu, licząc, że presja nam pomoże, że zranienie czy “emocjonalne rozstrzelanie” innego człowieka, pozwoli poczuć nam się lepiej, ufamy przeświadczeniu, że gdy „wygramy potyczkę”, to ten triumf da nam ukojenie, a co ważniejsze, że rozwiąże problem i wszyscy będą zadowoleniu (czytaj „ja”).

 

Słuchaj sercem

Kiedy w życiu przestajemy kierować się sercem, miłością, zaczynamy obciążać innych ludzi swoim logicznym do bólu podejściem i pochmurnym nadwrażliwym stanem. Choć często nieświadomie, takie podejście powoduje, że  w konsekwencji popadamy przy tym w poważniejsze przygnębienie i irytację niejednokrotnie przeradzającą się w depresję, nie szukamy innego rozwiązania upierając się i obstawiając przy swoim. Kiedy dajemy się ponieść emocjom, przestajemy obserwować, słuchać, wtedy zaczynamy dominować, automatycznie zamykając się na wszystko co niezgodne z naszym osobistym „ja”. 
 
Z perspektywy czasu, kiedy po gwałtownej burzy opadną już emocje, jesteśmy w stanie spojrzeć na trudną sytuację „z góry”. Trochę jakbyśmy obserwowali ją jak scenę z filmu (Tak właśnie widzę świadomość, jako podgląd widzenia sceny konfliktu przez operatora kamery, w zaciszu bez osądzania bohaterów, bez oceniania, bez bezpośredniej ingerencji w sam akt). Zamiast subiektywnej, nasączonej emocjami, własnym „ja” interpretacji, po prostu refleksja i obserwacja.

Ja to Świat

Nasze postrzeganie, odbiór tego co widzimy czy relacja ze światem, często bierze się z tego jak postrzegamy samych siebie. Nasz wewnętrzny głos z którym codziennie rozmawiamy prowadząc regularny dialog, ma ogromny wpływ na to jak widzimy samych siebie. Nasza „opinia” o sobie oddziałuje na to jak żyjemy i jak odnosimy się do własnej egzystencji, ale i ludzi.
Pomimo istotnej roli jaką pełni „podpowiadacz w naszej głowie”,  ważne, aby uzmysłowić sobie, że właśnie ten nasz wewnętrzny głos czasami się myli i nie zawsze to co podpowiada jest „obiektywną prawdą”.

Porozumienie ze sobą

Bardzo trudno naprawiać relacje z innymi ludźmi, kiedy nie możemy dogadać się ze samym sobą. Kochać siebie, znaczy traktować siebie z szacunkiem. Kiedy traktujemy siebie z uznaniem, pozwala nam to szanować innych. Jest takie stwierdzenie, że najbardziej oceniają innych ci, którzy niezwykle srogo oceniają siebie… Jeżeli wierzymy, że świat chce nas skrzywdzić, a inni tylko celują w nas, aby nas zranić, to według tej struktury będziemy funkcjonować, czyli żyć w “pełnej gotowości do podjęcia działań bojowych i obrony przed czyhającym wrogiem”. Taka postawa, powoduje, że niejednokrotnie broniąc się (przed wyimaginowanym w naszej głowie potencjalnym przeciwnikiem), to właśnie my atakujemy sami zamieniając się w tych którzy inicjują atak, granica dobra i zła się rozmywa. Kiedy nieustannie wspominamy stare i opatrujemy nowo powstałe rany, które w jakimś sensie zadajemy sobie sami, poprzez atak na tych którzy „chcą nam dowalić”, sami sobie potwierdzamy, że świat jest zły, a ludzie są podli. Utwierdzamy się w tym, że mieliśmy rację, potwierdzamy własną tezę o złym świecie, a „frajerami” i „naiwnymi słabeuszami” są ci którzy myślą inaczej. W ten sposób stajemy się wewnętrznie samotni, smutni, cierpimy w lęku przed okrutnym światem, który niejako sami kreujemy… Mając w sobie wiele goryczy ciężko nam kochać siebie, innych i być kochanym, życie przestaje być dla nas przygodą, a staje się udręką.
John Hain z Pixabay

Uwolnienie

Na szczęście jest wyjście z tego kręgu powtarzających się stale rozgoryczeń czy trudnych zdarzeń i każdy ma siłę, aby to zmienić. Przełomem może okazać się nastawienie do samego siebie. Kiedy uświadomimy sobie, że własne przekonania są filtrem, który nakładamy na siebie lub swoje myśli, interpretacją działającą na naszą korzyść lub przeciwko nam, wtedy zdamy sobie sprawę, że możemy ten proces kreować. Zakładając coś z góry, przyciągamy to co niejako zaprojektowaliśmy w głowie, nie dajemy sobie szansy na swobodny rozwój wydarzeń „Ja wiem, że mnie wyśmieją, bo zawsze tak było…”  „Ja nie umiem, nie uda mi się tego zrobić” „I tak nic z tego nie wyjdzie” Bez sensu…” – to tylko interpretacja własna wydarzeń które mają nadejść. Jak chcesz zobaczyć jaka będzie przyszłość, daj się jej ponieść bez założeń, co ma się wydarzyć, pewnie się wydarzy, bez twojego destrukcyjnego założenia o tym jak będzie „na pewno”.

 

Wdzięczność 

 
Zacznij dzień od wdzięczności, za wszystko co masz, za wszystko co jest ci dane, za każdy oddech, łyk wody, za wszystko co cię otacza. Podziękuj, okaż skruchę i odetchnij z ulgą. Głęboki oddech może zmienić wiele, podobnie jak jego brak…
Powiedz sobie coś miłego, przecież jesteś swoim przyjacielem, przecież chcesz być szczęśliwy, przecież życzysz sobie dobrze. Zrób coś dobrego lub miłego dla innych, podnieś papierek z chodnika, otwórz komuś drzwi, uśmiechnij się serdecznie, zmieniaj świat swoją postawą wobec siebie i innych, poprzez działanie, poprzez dobro które emanuje z ciebie, a które uwalniasz i dzielisz się nim.
Świadome i nieświadome przekonania, doświadczenia to rany które dają znać o sobie, czasami nastawiając nas negatywnie i bojaźliwie do przyszłości, lub założeń co do niej.
To co się wydarzyło, jest już za nami.
Nieustający żal jest raną, pulsującym żywym urazem, smutkiem który nas ogarnia i przepełnia. Wiedząc, że każda rana w końcu się zagoi, możesz mieć pewność, że tak będzie także u ciebie. Dlaczego? Bo wszystko mija, kwestia czasu…
Wybaczenie jest trudne, bo wiąże się bólem który nas dotknął, ostatecznie daje jednak ukojenie, uwolnienie i wolność. Trudno jest przebaczyć, bo interpretujemy to jako rozgrzeszenie „zła” które nas spotkało. Odpuścić to zaakceptować, to co było i skupić się na tym co dzieje się tu i teraz, to żyć tym co nieznane, tym co przed nami.
Weźmy odpowiedzialność za swoje życie, za decyzje które dokonujemy, to powinno wystarczyć, aby świat stał się lepszym miejscem dla ciebie i dla mnie.
Nie da się zmienić przeszłości, ale na pewno można wpływać i kreować rzeczywistość, można mieć wpływ na przyszłość…  i w zasadzie to tyle…
Pozdrawiam
Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *