Zaloguj się do rzeczywistości, tylko czy pamiętasz jeszcze hasło?

Dlaczego na ludzi gapiących się w telefony, mówi się “Zombi”? iGeneration nadchodzi
 
Jedna z pań nauczycielek w przedszkolu, przedstawiła nam taki problem:
Dziecko 3,5 letnie, przeniesione z innego przedszkola do naszej grupy, ma problem, bo angażuje sobą całą energię grupy, jest cały czas zmęczone, płacze i jest rozchwiane emocjonalnie. Pani opowiedziała nam o problemie, a dokładniej o tym, że już w pierwszy dzień w grupie zauważyła, że przeniesiona dziewczynka próbuje przesuwać paluszkiem kartki w książce z twardą okładką, jakby chciała przesunąć obrazki jak w tablecie, cały czas przy tym złoszcząc się i krzyczą, że nie idzie. Nauczycielka po kilku dniach obserwacji, porozmawiała z rodzicem, omawiając problem. Mama dziewczynki słysząc wykład przedszkolanki, stwierdziła, że ona już tak ma, a problem bardzo łatwo da się rozwiązać : proszę jej dać tableta, to od razu będzie będzie spokojna…
 
W komunie problemem był brak, ogólny powszechny problem z dostępnością luksusu, a czasami nawet podstawowych produktów niezbędnych do życia. Produkcje dokumentalne, filmy fabularne przedstawiają nam taki obraz naszego społeczeństwa i klimatu jaki panował, niezwykle dosadnie. Dodatkowo i wręcz obowiązkowo eksponując przy tym problem pijaństwa, nie tylko klasy robotniczej, ale i w zasadzie całego społeczeństwa…Za flaszkę można było załatwić naprawdę sporo… Pijani w pracy, za kółkiem samochodu, czy zataczający się mężczyźni w dniu kobiet, nie byli niczym wyjątkowym. Pomimo tego całego dość ponurego i smutnego klimatu, wielu ludzi radziło sobie całkiem dobrze. Spotkania towarzyskie były regularne, wpadanie sąsiadki na kawkę było normą, a pieczenie ciacha na weekend można nazwać tradycją. Jako dzieciaki biegaliśmy od rana do nocy bawiąc się w podchody, chowanego, kopiąc na nierównym boisku, w zwykłych trampkach, piłkę z której wystawał balon, grając w klasy przed blokiem, czy w zbijanego. Gra w gumę była fajna, a ganianie się, zwisanie na trzepakach, do dziś wychodzi nam na dobre – mieliśmy mięśnie, byliśmy wysportowani sami z siebie, przez ruch i zabawę…Nie mówię, że komuna była dobra, ale pokazuję pewien aromat jaki panował wśród ludzi, o tym, że byliśmy serdecznie, dużo bardziej bliscy i ciepli wobec siebie…
 
A co mamy dziś?
 
Oczy wpatrzone w dal, jakby nie widzące, nieobecne, głowy spuszczone, kręgosłupy w pozycji w której za kilka lat żaden fizjoterapueta nie będzie mógł nam pomóc. Nie ważne czy dzieci, młodzież, czy dorośli, wszyscy gapią się w ekrany. Na spacerach widzę kobiety pchające wózki, ale w ręku praktycznie każdej mamy jest telefon, dziecko patrzy na mamę, ale widzi tylko rękę z telefonem. Na przystankach każdy w ekran. W poczekalniach telefon w prawie każdej dłoni. Dzieciaki na placach zabawach, bardzo często wymieniają się informacjami gapiąc się w telefony – “zobacz,a widziałeś tego mema, a widziałeś tego wariata na you tubie, zobacz jak on to zrobił…chcę sobie kupić takie buty, a ja chcę sobie kupić taką grę, a ja takie lego…”
Na światłach w samochodzie, przy każdym zatrzymaniu ręka za telefon i w ekran. Znajomi którzy są nauczycielami mówią o dzieciach, które śpią ze zmęczenia na lekcjach, bo grają do późna w gry online, lub czatują na wielu grupach przez połowę nocy. O braku skupienia nie warto już mówić, bo kiedy w przerwach lekcyjnych dziecko sięga po telefon, gra, ogląda filmiki i nakręca się, czasami mocno przy tym ekscytując, po wejściu do klasy, oczywistym jest, że nie jest w stanie w ciągu 15 minut przełączyć się na skupienie na nudną lekcję o wojnie stuletniej, czy całki na matmie. Kiedy w kinie ekipa nastolatków przez cały film zerkała na telefony co kilka chwil, stwierdziłem, że czas na działanie, że przekraczamy bariery których przekraczać nie wolno.
Ile razy zdarzyło mi się rozmawiać z człowiekiem, który co chwilę zerkał do telefonu, który był fizycznie, ale emocjonalnie nie było go wcale. Patrzał na mnie, ale mnie nie widział…
Czy jestem przerażony? Na pewno zaczynam się tego stanu obawiać. Czy zmartwiony, tak i to bardzo, bo kierunek w którym podążamy jako ludzkość, jest daleki od humanizmu, a wydaje się, że za kilka lat matrix pochłonie naszą uwagę w całości…
 
Czym jest zatem Zombi i iGeneration?
To ludzie którzy nudzą się w relacjach z ludźmi w realu, ludzie którzy nie podnoszą głów, nie parzą w oczy, po telefon sięgają co 3 minuty, lub jak tylko jest sposobność. To ludzie którzy nie wysypiają się, ciągle są zmęczeni, niczego im się nie chce, a instagram, snap i you tube, stał się ich “domem” w którym zamieszkali…
 
Da się przed tym bronić? Oczywiście, będąc świadomym, robiąc przerwy, mobilizując ludzi do spotkań towarzyskich bez telefonów. Na dziś to można powiedzieć, że musimy zacząć walczyć! Walczyć o rzeczywistość.
Nie chodzi o to, aby nie korzystać, ale aby korzystanie z sieci i netu, nie wchłonęło nas jak czarna dziura.
Walczmy to rzeczywistość, o nasze domy. Online nie ma granic, nasze życie, sen i zdrowie tak. Kiedy bawisz się z dzieckiem, baw się z dzieckiem, nie z telefonem, zerkając na dziecko, kiedy kogoś odwiedzasz, wyłącz telefon, skup uwagę na człowieku który jest obok. Zacznijmy od podstawy, nauczmy się być ze sobą, patrzeć na siebie nie uciekając stale wzrokiem w niebieski ekran, który tylko czyha, aby przejąć uwagę i zdominować nasze życie.
 
Czy to jest właśnie patologia naszych czasów? Czy wszyscy będziemy “zombi”? Wydaje się to nieuniknione, choć to tylko moja dystopijna wizja przyszłości.
społecznik, działacz
Marek Rybka
Obraz darmowy Andi Graf z Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *